Mowa ciała podczas rozmowy rekrutacyjnej

Mówi się, że błędne decyzje kadrowe kosztują firmę od 3 do 5 razy więcej niż roczna pensja osoby zatrudnionej. Na to wyliczenie składa się suma kosztów związanych z rekrutacją nowego pracownika, wyszkoleniem go, czas innych osób, które wdrażały go do pracy, wypłacone i utracone w wyniku nieodpowiedniego wykonywania obowiązków pieniądze oraz negatywny wpływ na innych pracowników i fluktuacja kadrowa.

Nic więc dziwnego, że każdy rekruter stara się wybrać nawet na najniższe stanowisko osobę, która najbardziej odpowiada wymaganiom czy oczekiwaniom przełożonych. Oczywiście decyzja o zatrudnieniu podejmowana jest na podstawie wielu czynników, między innymi doświadczenia danej osoby, wiedzy z kluczowych dziedzin, dopasowania do stanowiska, umiejętności miękkich, postawy. No właśnie. Jedną z ważniejszych rzeczy podczas rozmowy rekrutacyjnej jest nasza mowa ciała.

Od pierwszego wejrzenia

Musisz mieć świadomość, że proces Twojej rekrutacji zaczyna się w momencie, kiedy przekraczasz próg firmy i kończy się, kiedy opuszczasz budynek (chyba, że ktoś jeszcze obserwuje Cię przez okno i zobaczy, że sięgasz po papierosa, choć parę minut wcześniej zarzekałeś się, że nie palisz).

Tak naprawdę obserwuje i ocenia Cię każda osoba, z którą masz kontakt przed rozmową o pracę i po niej. Wyobraź sobie, że musisz poczekać chwilę na swoją kolej. Siedzisz w sekretariacie lub w recepcji. Nawet wtedy powinieneś czuć się jak na rozmowie. Zdarza się, że osoba rekrutująca pyta o wrażenia po spotkaniu z Tobą właśnie panią z sekretariatu. Dlaczego? Żeby upewnić się w swojej decyzji, żeby zasięgnąć opinii osoby niezależnej, żeby zapytać, jak się zachowywałeś.

Dlaczego mowa ciała?

Rozmowa rekrutacyjna to sytuacja w mniejszym lub większym stopniu stresująca dla każdego człowieka. W takich okolicznościach trudno jest nam w pełni kontrolować nasze zachowanie, robimy rzeczy, z których nie do końca zdajemy sprawę, a dzięki temu rekruterzy mają doskonałą możliwość zaobserwowania, jacy jesteśmy naprawdę, oraz czy mówimy prawdę, czy też nie.

Postawa

Zobaczmy to na pierwszym przykładzie. Już to, w jaki sposób wchodzimy na rozmowę (energicznie czy apatycznie), czy jesteśmy wyprostowani czy zgięci lub zgarbieni i chcemy się ukryć we własnych ramionach, mówi dużo naszemu rozmówcy. Wiadomo, że wolimy mieć pracowników zadowolonych i zaangażowanych w pracę, zmotywowanych i energicznych, a to kojarzy się z prostą sylwetką, otwartą postawą i dynamicznymi ruchami.

Uśmiech

Nie chodzi o chichot, ale o życzliwość, którą można wyczytać z twarzy drugiego człowieka. Kandydat powinien być pozytywnie nastawiony do pracodawcy (i vice versa), żeby ten drugi nie odniósł wrażenia, że ta rozmowa to największa kara dla potencjalnego nowego pracownika.

Gesty

Po pierwsze podanie ręki. Nie zawsze ma to miejsce, ale zdarza się, że rekruter wyciąga dłoń w geście powitania. Dobrze jest, aby nasz dłoń była sucha, a uścisk stanowczy. Tzw. „śnięta ryba” to najgorsze, co może nas spotkać w kontakcie z drugą osobą. Świadczy przede wszystkim o braku energii życiowej. Dodatkowo, podczas rozmowy, bardzo niekorzystnie wpływa na nasz odbiór bawienie się włosami, guzikami, zegarkiem, bransoletką, strzelanie gumką przy teczce, czy pstrykanie długopisem. Wszystko to sprawi, że będziemy postrzegani jako osoby nie tylko zestresowane, ale i nerwowe.

Kontakt wzrokowy

Nie lubimy rozmawiać z ludźmi, którzy unikają naszego wzroku i patrzenia nam w oczy. Jeżeli masz ten problem wiedz, że jest to duża bariera w kontaktach międzyludzkich. Tak samo zresztą, jak zbyt natarczywe wpatrywanie się w drugą osobę. Wszystko powinno być z umiarem.

Mimika

Czasami trudno zapanować nam nad nerwowymi skurczami mięśni, drżeniem rąk czy powiek. Pracodawca wie, że się stresujesz. Jednak zbyt wyraziste tiki lub czy nerwowy śmiech mogą Cię zdyskwalifikować zwłaszcza, jeżeli Twoja przyszła praca ma polegać na kontaktach z ludźmi.

I jeszcze te kości

Uwaga na „strzelanie kośćmi” . Osoby, które mają taki nawyk doskonale o nim wiedzą, a podczas sytuacji stresujących zazwyczaj dochodzi do kumulacji. Jak sobie z tym poradzić? Można trzymać w rękach na przykład teczkę (bez gumki!), która zajmie nam ręce.

Podczas rozmowy pracodawca może zobaczyć, w jaki sposób kandydat reaguje na pytania, czy mówi prawdę czy nie, czy jest szczerze zainteresowany ofertą pracy, co wprawia go w zakłopotanie. Przyglądając się bacznie rozmówcy wychwyci też sprzeczności pomiędzy słowami a mową ciała.

Pamiętaj, jeżeli Twoje ciało nie będzie podkreślało wypowiadanych przez ciebie słów, nikt nie będzie zwracał uwagi na to, co mówisz. Jeżeli powiesz coś bez przekonania – to będzie widać. Jeżeli pytanie w języku angielskim wprawi Cię w zaskoczenie – to będzie widać. Jeżeli wiesz, o czym mówisz – to również widać. Co ciekawe – nie słychać, tylko właśnie widać.

Jeżeli masz wątpliwości, czy wszystko robisz w porządku, polecam albo przeprowadzenie rozmowy kwalifikacyjnej „na sucho” ze sobą – przed lustrem, falbo nagranie się i potem obejrzenie filmiku właśnie pod kątem mowy ciała, albo przeprowadzenie rozmowy z kimś, kto uczciwie powie Ci o obszarach do poprawy. Polecam również książki: Allana i Barbary Pease: „Mowa ciała” lub Angeliki Śniegockiej: „Rozmowa kwalifikacyjna – o czym nie wiedzą kandydaci do pracy, czyli sekrety rekrutujących”, które przy okazji tłumaczą źródła takich a nie innych naszych zachowań.

przezaadddCVmin1 Blog